Sprawdź posty dot. Salesforce

lut 272007

Brak CRM w Eniro?

Jak to możliwe, że w tak dużej firmie jak Eniro Polska Sp. z o.o. (właściciel Panoramy Firm) nie ma najprostrzego systemu CRM? Skoro tak niewielki sklep jak Mydlandia ma, to z pewnością i Eniro potrafiłoby jeszcze lepiej wykorzystać tego typu system. Nie otrzymywałbym wtedy w ciągu 5 dni telefonów od 3 różnych osób z pytaniem "Czy ktoś już od nas dzwonił?" oraz "I co Pan wtedy odpowiedział?".

Chyba, że to celowa strategia, ale niestety wyjątkowo nieudana.

Aktualizacja 28 lutego, 12:32: dzisiaj zadzwoniła kolejna, 4 już osoba.

Aktualizacja 28 lutego, 14:11: i kolejna, 5 osoba.

1 komentarz
lut 212007

Pachnidło

Od kiedy Ola zapisana jest do Świata Książki, mniej więcej co 2 miesiące przychodzi katalog z najnowszą ofertą, z której należy coś sobie wybrać. Co prawda książki w naszym domu pojawiają się nie tylko z tej okazji, ale zakupione ostatnio "Pachnidło" było właśnie takim zakupem.

Nie jestem na bieżąco z wszystkimi nowościami filmowymi (bo jak się później dowiedziałem obecnie jest o niej głośno z uwagi na ekranizację utworu), postanowiłem więc przeczytać kierując się recenzją z okładki.

"Genialny, a zarazem potworny człowiek, Jan Baptiste Grenouille posiada węch absolutny: swoje otoczenie rozpoznaje powonieniem lepiej niż inni ludzie oczyma. Jego fenomenalna pamięć przechowuje miliony woni... Odkąd Grenouille odkrywa, że jego przeznaczeniem jest zostać największym perfumiarzem wszech czasów, nie opuszcza go marzenie o wydestylowaniu wonności nad wonnościami... pachnidła z dziewiczego ciała kobiecego. Jeśli nawet uświadamia sobie, że u podstaw tego marzenia legło morderstwo, jest mu to najzupełniej obojętne."

A jaka jest sama książka? Dziwna. Masa rozmaitych opisów zapachowych, prawie zero dialogów, a mimo to wieloma miejscami wciąga. Ogólnie - nie jest zła, czytywałem lepsze.

Ciekawy jestem filmu, bo opinie o nim chodzą różne.

0 komentarzy
lut 142007

Co na to Era?

Jeszcze rok temu Era miała proste zasady - doskonale to pamiętam, bo pomagałem rodzicom wybrać spośród wszystkich ofert na rynku. Za abonament 20 zł otrzymali 40 minut, oraz dodatkowo 400 minut do wykorzystania na 2 lata (jako bonus za wybranie oferty bez telefonu). A co obecnie propouje Era?

- umowa na 24 miesiące
- aktywacja ok. 50 zł
- abonament 35 zł, 40 minut wszędzie + darmowe rozmowy z wybranym numerem lub
- abonament 40 zł, 80 minut wszędzie lub
- abonament 50 zł, 80 minut wszędzie + darmowe rozmowy z wybranym numerem
- telefon w promocyjnej cenie

W przypadku oferty bez telefonu otrzymujemy dodatkowo 400 lub 500 minut do wykorzystania na rozmowy do wszystkich sieci przez 2 lata.

Najciekawiej dla mnie wygląda oferta 80 minut za 40 zł z Motorolą V3 za 1 zł (którą można sprzedać na Allegro i tym samym obniżyć koszt minut).

Podliczając ofertę bez telefonu: przez 24 miesiące płacimy 960 zł, a w zamian mamy 2420 minut, co daje 40 gr. za minutę rozmowy wszędzie!

W przypadku oferty z telefonem minuta rozmowy kosztuje równo 50 gr.

W sklepie internetowym Ery jeszcze ciekawiej: przy umowie na 12 miesięcy i abonamencie 40 zł - 80 min. do wszystkich sieci oraz dodatkowe 300 minut do wykorzystania w ciągu roku.

A jak się ma oferta pre-paid'owa?

- minuta rozmowy wszędzie - 77 gr. przy stażu poniżej 4 miesięcy w sieci, 69 gr. przy stażu poniżej 8 miesięcy, 59 gr. jeśli jesteśmy w sieci powyżej 8 miesięcy; w momecie przeniesienia numer od innego operatora automatycznie przechodzimy na staż 4 miesięczny

- pakiet minut lub smsów - otrzymujemy 250 minut w sieci po 20 gr. (wymienne na smsy po 5 gr.); obecnie promocja do końca lutego, być może zostanie przedłużona), minuty przechodzą na następne miesiące

- nocne szaleństwo - rozmowy w sieci w godz. 22-8 po 9 gr. przy wykupieniu pakietu za 2 zł na 60 dni

- tanie numerki - rozmowy z wybranymi numerami w sieci po 19 gr., koszt to 9 zł na 9 miesięcy

- bonus - za 2 minuty przychodzące spoza sieci otrzymujemy gratis minutę rozmowy w sieci - koszt to 1 zł miesięcznie

- jeszcze niedawno była promocja Podwójne doładowanie, dzięki której jednorazowo operator podwajał zasilenie konta, co przy maksymalnej koncie doładowania 500 zł otrzymywaliśmy 500 zł w prezencie

Podsumowując - oferta Ery wygląda na najciekawszą jak do tej pory.

0 komentarzy
lut 062007

Co proponuje Plus?

Opisałem ostatnio o chęci zamiany oferty na kartę na ciekawszą ofertę abonamentową bez telefonu. Przez tydzień odwiedziłem salony 3 operatorów (po 2 razy, aby nie opierać się tylko na 1 rozmowie z konsultantem), poprzeglądałem strony internetowe oraz grupy dyskusyjne i mam już pogląd na obecne oferty i promocje. Wniosek jest jeden - bardzo uważnie czytać regulaminy.

A co obecnie ofertuje Simplus? Rozmowy po 61 gr. brutto oraz SMSy po 15 gr. (kupując kartę na Allego za 140 zł która doładowuje konto kwotą 180 zł). Dodatkowo można zdefiniować do 7 numerów w Plusie lub na numery stacjonarne (2 zł jednorazowo za każdy z nich), na który dzwonimy 50% taniej i piszemy za 1 gr.

Pierwsze kroki skierowałem do Plusa - salon firmowy przy ul. Piłsudskiego. Miła pani wyrecytowała standardową ofertę nie pytając o potrzeby czy profil dzwonienia. Pozostała więc samodzielna analiza tego co proponuje operator.

Oferta indywidualna
- przeniesienie numeru - 1 zł.
- umowa 12 miesięcy
- aktywacja - 15 zł
- abonament Godziny 40 zł (wyższych nie można), w tym 60 minut poza sieć + 30 minut w sieci (przechodzi na 3 kolejne miesiące, 30 minut w sieci wykorzystuje się na początku)
- minuta poza abonamentem - 66 gr.
- możliwość dokupienia 60 minut na połączena w sieci (bez stacjonarnych) za 10 zł (niewykorzystane w danym miesięcu przepadają)
- możliwość dzwonienia za 33 gr. w sieci i na stacjonarne za 5 zł miesięcznie

Oferta biznesowa BiznesKlasa:
- aktywacja - 1 zł
- abonament - 61 zł, pakiet kwotowy do wykorzystania - minuta po 61 gr. wszędzie, za dodatkowe 6 zł miesięcznie - w sieci i na stacjonarne 43 gr.

Oferta biznesowa - Karta z Rabatem
- aktywacja - 1 zł
- umowa 12 miesięcy
- abonament 55 zł, darmowe 25 minut miesięcznie (przechodzą na 6 miesięcy), abonamentowy pakiet kwotowy do wykorzystania - minuta po 61 gr. wszędzie, za dodatkowe 6 zł miesięcznie - w sieci i na stacjonarne 43 gr.
- zakładając dzwonienie tylko poza sieć - minuta wychodzi po 48 gr.

Reszta ofert Plusa opiera się na niższych połączeniach wewnątrz sieci do stałych kontrahentów - opłacalne jeśli jest wiele takich osób i dużo rozmów.

Niestety w drugim odwiedzonym punkcie było jeszcze gorzej (ul. Czerwonego Krzyża). Pani zupełnie nie znała ofert na abonament bez telefonu, wymieniła 1 możliwość, są 3. Na koniec poleciła wziąć coś w abonamencie + telefon, po czym go sprzedać. O umowie na 24 miesiące nie wspominiała.

Jeśli coś pominąłem - zapraszam do skomentowania.

0 komentarzy
sty 282007

Telefon komórkowy – to już 6 lat

Z telefonu komórkowego korzystam mocno ponad 6 lat (mniej więcej od września 2000 r),. Udało mi się zachować od początku ten sam numer i od początku był to telefon na kartę (Simplus). Przez dłuższy czas rozmowy w szczycie (poza sieć) kosztowały prawie 3 zł za każdą rozpoczętą minutę. Dzwonić więc się nie opłacało, pozostawały SMSy (60gr). Z uwagi na pracę w niepełnym wymiarze godzin (i tym samym płacę w podobnym wymiarze :) ) doładowująca karta "pięćdziesiątka" musiała wystarczać na 3 miesiące (bowiem raz na 90 dni trzeba było uzupełniać konto).

Przez kolejne lata ceny połączeń systematycznie taniały i we wszystkich obecnych sieciach panuje przybliżony koszt minuty rozmowy - ok. 75gr. Mowa oczywiście o normalnym cenniku (abonament do 100 zł + oferty na kartę), nie promocjach "Darmowe wieczory" czy inne "Długie rozmowy" - które i tak wcześniej trzeba dodatkowo opłacić w abonamencie.

Z biegiem czasu zmieniły się moje wymagania co do telefonu jako środka komunikacji. Po przejściu na pracę etatową, mogłem sobie pozwolić na częstsze dzwonienie, i tym samym częstsze kupowanie kart. Dwa i pół roku temu po założeniu firmy, a później sklepu i biura tłumaczeń telefon stał się wręcz niezbędnym elementem w życiu codziennym.

Abonament jednak zawsze wydawał mi się zbyt drogi. Rozwiązanie "na kartę" pozwalało za to kontrolować koszty, a jedynym minusem jest pamiętanie o doładowaniu konta (chociaż przez 6 lat nigdy nie zdarzyło mi się o tym zapomnieć).

O ile kilka lat temu karty najczęściej kupowałem w kiosku lub salonie Plusa, to ostatnio najlepszym miejscem na kupno kart jest Allegro. Szybko, wygodnie i bezpiecznie (przy zachowaniu rozsądku w wyborze sprzedającego).

Chociaż wiedziałem, że rozmawiam coraz więcej, to nie miałem rozeznania ile miesięcznie wydaję na korzystanie z telefonu. Dla wygody kupuję zawsze kartę 150 zł (doładowuje kwotą 180 zł), która wystarcza na pewien czas i trudno spamiętać kiedy dokładnie robiłem tego typu zakupy. Chociaż na infolinii nie podają średnich miesięcznych kosztów, to otrzymałem informacje o tym, kiedy dokładnie w ciągu ostatniego roku wykonałem doładowanie konta i jaką kwotą.

Analiza okazała się ciekawa. O ile jeszcze 3-4 lata temu karta 50 zł wystarczała na ok. 2 miesiące, bo w ciągu ostatniego roku średnio miesięcznie wydałem 70 zł, a przez ostatnie 6 miesięcy aż 90 zł. Oczywiście przełożyło się to na znaczne zwiększenie dochodów firmy, ale wniosek był jeden: przy takich kwotach powinna być jakaś oferta abonamentowa, która przebije cenowo ofertę Simplusa. Ale o tym już w następnym wpisie.

1 komentarz
gru 122006

Krótki film o marzeniach

Krótki film o marzeniach:
http://www.youtube.com/watch?v=sdUUx5FdySs

“Kiwi!” is an animation about a Kiwi - a type of bird that cannot fly, who spends its whole life working towards achieving his dream. The kiwi strived to create the illusion that it was flying over a forest as it soared down through the sky from the top of a cliff. Thus, the kiwi spent what must have been its whole life nailing trees to the side of a cliff. All this, to fulfil its one dream of flying, even though it was technically unable to. There are several powerful messages behind Kiwi, but mainly, it makes you think: no matter how absurd and seemingly out of reach your dreams are, what’s stopping you from achieving them?”

2 komentarz
paź 062006

Jak wysłać zgłoszenie o pracę

Prowadząc biuro tłumaczeń Almand otrzymuję tygodniowo kilka, a czasem kilkanaście zgłoszeń od osób (najczęściej tłumaczy) zainteresowanych pracą. Format i treść wiadomości są bardzo różne, tak samo jak podejście szukających pracy.

Sensowny temat jest tym, co widzimy od razu. Dlatego niech brzmi logicznie np. "Zgłoszenie tłumacza do pracy", "Zapytanie o pracę" itp..

W treści kilka słów o sobie (aby zachęcić do obejrzenia CV) np. "tłumaczeniami w języku x zajmuję się y lat, posiadam spore doświadczenie związane z ..., specjalizuję się w tłumaczeniach ....., zapraszam do zapoznania się z CV gdzie zawarte są szczegółowe informacje. "
Niestety bywają maile bez treści, czasem jedynie z podpisem - takie wiadomości lądują przeważnie w koszu.

Nienaganna polszczyzna. Brak błędów, szczególnie ortograficznych. W jednej z wiadomości nadawca napisał że "posiada odpowiednie kfalifikacje", po czym był zdziwiony gdy napisałem że nie przyjmujemy tłumaczy popełniających błędy ortograficzne. Zasada nie popełniania błędów dotyczy oczywiście również obcokrajowców.

CV w załączniku - format DOC lub PDF, chociaż trzeba przyznać nie zdarzyło się aby ktoś przysłał załącznik TXT czy format OpenOffice'a. CV powinno zawierać email oraz numer telefonu (najlepiej komórkowy gdyż jest bezpośredni). W razie potrzeby zatrudnienia dodatkowej osoby dobrze jest móc skontaktować się w łatwy i szybki sposób. Sam email tego nie zapewnia (szczególnie gdy potrzeba zlecić ekspresowe tłumacznie, a wszyscy stali pracownicy są zajęci innymi zleceniami).

Te 3 proste punkty wystarczą, aby zanotować dane osoby w naszej wewnętrznej bazie potencjalnych tłumaczy na przyszłość.

Oczywiście mile widziane są i niestandardowe emaile, takie jak ten (o temacie "Bezrobocie maleje.."):
"W dobie rosnącej siły polskiej gospodarki widać wyraźne poprawy na rynku pracy. W nadziei, że także i Państwo będą w przyszłości szukać nowych pracowników, pozwalam sobie przesłąć moje CV." .

Średnio 1 na 40 zgłaszających się tłumaczy ma szansę ma podjęcie współpracy, patrząc na to jak i co piszą. Oczywiście o tym, czy nowy tłumacz może otrzymać zlecenie, decyduje jego doświadczenie. A z tym już jest bardzo różnie...

I mała uwaga na koniec. NIe wysyłaj wiadomości w stylu "Oferuję tłumaczenia z jęz. x. Jeśli są Państwo zainteresowani proszę o kontakt". - nie proś o kontakt do siebie, w końcu to Tobie zależy na pracy, dlatego prześlij swoje CV i zostaw kontakt do siebie (koniecznie telefon)

0 komentarzy
paź 042006

Cache nie zawsze się przydaje

Jak zapewne niektórzy wiedzą cache'owanie się często przydaje. Przeglądarka cache'uje pliki aby nie trzeba było ich ponownie pobierać z sieci, dzięki czemu szybciej widzimy stronę jeśli wejdziemy na nią ponownie. Serwis internetowy cache'uje pliki aby nie musiał się odwoływać kilka(naście) razy do bazy, co może trwać dość długo i niepotrzenie obciążać serwer.

Kiedy kilka dni temu rano po włączeniu komputera otrzymałe kilkadzisiąt automatycznych maili od providera że wyczerpałem limit wykupionego miejsca na serwerze - zdziwiłem się. Zaskoczyło mnie to o tyle, że mam wykupione 2 GB miejsca na stosunkowo nieduże serwisy. Co się okazało? W jednym z serwisów korzystam ze skryptu który cache'uje pliki bez ograniczeń czasowych, "dzięki czemu" stworzył ich już 120 tysięcy, zajmując tym samym 700 MB. Wniosek na przyszłość - albo ustawiać czas wygaśnięcia cache'u, albo samodzielnie napisać taki mechanizm (kasujący pliki cache starsze niż np. 7 dni). Po zalogowaniu się na FTP czas potrzebny na załadowanie 120 tys. plików z katalogu wynosił kilka minut (łącze 512).

0 komentarzy
cze 282006

Adsense na firmowych stronach

Od kiedy Google weszło z Adsense na rynek polski wiele osób zwietrzyło łatwy zarobek. Przecież wystarczy mieć jakąkolwiek stronę, wkleić kod reklamy i czekać na przelew. Oczywiście okazuje się że nie jest to tak prosty zarobek jakby się mogło wydawać i tylko serwisy z dużą oglądalnością odnotowują znaczący miesięczny przychód.

Tym bardziej dziwi publikowanie reklam do konkurencyjnych serwisów na stronach typowo komercyjnych takich jak napotkany przypadkowo http://www.gemm.com.pl. Przecież głównym celem komercyjnej, firmowej witryny jest pozyskanie klienta, a nie podsuwanie mu linków do konkurencji. Tylko po co później mówić, że "mam stronę i 0 nowych klientów". Na osłodę może zostać wynagrodzenie za kliknięcie w reklamę rzędu kilkunastu groszy, ale czy za tę kwotę warto oddać potencjalnego klienta komuś innemu?

0 komentarzy
1 4 5 6 7 8